Drugi sparing za nami.

Gra z liderem Ekstraklasy Futsalu była dobrym testem dla podopiecznych trenera Jakuba Lubasa. Kamionka podobnie jak w spotkaniu z Tyszanami w pierwszych minutach gry straszyła obronę Katowiczan, szczególnie rzutami wolnymi, które zwiastowały ciekawy pojedynek. Mikołowianie objęli prowadzenie po przejęciu futsalówki przez Michała Króla, który pewnym uderzeniem po ziemi pokonał bramkarza gospodarzy.

Akademicy Uniwersytetu Śląskiego nie pozostali dłużni. Przejmując piłkę w środkowej strefie boiska w dwójkowej akcji, nie dali najmniejszych szans Szymonowi Moskwie na obronę. Remisem zakończyła się pierwsza część tego spotkania.

W drugiej połowie Katowiczanie pierwsi zadali cios. Uderzenie po krótkim słupku niefortunnie sparował do swojej bramki nowy zawodnik w naszych szeregach - Patryk Płaczek (bramkarz Marexu, GAF-u czy Remedium). Jak później się okazało - był to jego ostatni błąd w meczu.

Kamionka uszczelniła obronę i czekała na swoją okazję do zdobycia drugiego trafienia.
Dogranie Kamila Skoczykłody trafiło pod nogi Sebastiana Jastrzębskiego, który pomimo nacisku obrońcy, mocnym, prostym uderzeniem daje nam remis.

Wynik nie zmienił się do końca spotkania. Kamionka zagrała ładniej i przede wszystkim skuteczniej, niż ostatnio.
Taki futsal chcemy widzieć w kontekście awansu do I Ligi.

AZS UŚ Katowice - DBN Kamionka Mikołów 2:2 (1:1)
Mecz odbywał się w systemie 2 × 30 min bez zatrzymywania zegara.

Do zobaczenia na meczach II ligi (start na przełomie października i listopada).