Uff! Co to był za MECZ!

Inauguracja sezonu w Mikołowskiej hali późną porą w stylu trawiastej Ligi Mistrzów. Stawką co prawda nie był awans do fazy pucharowej tych rozgrywek, ale z czystym sumieniem można stwierdzić - emocjami nie odbiegał od nich ani trochę.

Koncentracja i spokój. Tak mieli rozpocząć ten mecz podopieczni trenera Jakub Lubas. Kamionka jednak na przekór tym słowom szybko, bo już w 2. minucie, traci pierwszego gola.

Jednak 2. minuty gry to nie cały mecz. Głód zwycięstwa odbili sobie w trakcie 7. minuty spotkania mając dwie szanse z rzutu wolnego.
W pierwszej piłkę z prawej strony boiska uderzał Sebastian Jastrzębski* nie dając najmniejszych szans Iwankowi na obronę.


Drugie przewinienie Bielszczan miało miejsce bliżej środkowej linii. Z dystansu nikt inny jak Dawid Pasierbek ma najlepsze "kopyto". Huknął potężnie, lecz bramkarz Rekordu i Młodzieżowy Reprezentant naszego kraju sparował te uderzenie przed siebie, a tam ponownie w roli głównej nasz kapitan, który notuje drugie trafienie w tym meczu!

Akcji pod jedną i drugą bramką, jak na pojedynek Kamionka - Rekord (nie ważne czy to młodzież, czy seniorzy) nie brakowało. Do wyrównania na niespełna 4 minuty przed końcem pierwszej połowy doprowadził Pietyra.

W drugiej odsłonie pojedynku to Rekord znowu miał swoje 5 (a w zasadzie 2:05) minut. Nieporozumienie i błędy w obronie wykorzystali kolejno: Surmiak (22:03) oraz Stawicki (24:08).

Ponownie trzeba odrobić straty, tym razem już dwubramkowe.

Kamionka napierała, Rekord odpowiadał. Ani jedni, ani drudzy nie potrafili trafić do bramek strzeżonych przez Szymon Moskwa (oczywiście DBN Kamionka) oraz Kacpra Burzeja, który w przerwie zmienił Krzyśka Iwanka.

Dwoił się i troił nad zdobyciem bramki Michał Król w pierwszej, jak i drugiej połowie, aż w końcu się doczekał.
Z prawej strony z rzutu wolnego zagrał Jastrzębski, dobry wyblok dał Sebastian Glenc i niepilnowany Michałek z okolicy przedłużonego rzutu karnego (10 m) załadował wprost w okienko bramki Bielszczan. Takie gole ogląda się bardzo miło.

Trafienie na 4:4, z relacji LIVE naszego kapitana brzmiało mniej więcej tak: "Szafa" (Michał Szafrański, jego wyczyn opiszę na końcu) dostał na ścianę, zagrał mi, a jo żech kopnął.
Nic dodać, nic ująć. Lewa noga "Buliego" znana jest prawie każdemu, kto z nami grał, a i tak silnych nie ma. Piękne uderzenie z lewej strony boiska było nie do obrony (bo przecież wpadło). Seba notuje trzy trafienia w meczu.

Te dwie dzieliły TYLKO 4 sekundy‼️

Zespół gości zmuszony był zagrać z wycofanym bramkarzem.
Sprawdzian w obronnej grze przed piątką atakujących zawodnicy trenera Lubasa zdali. Spóźnionych interwencji nie brakowało, ale raz po raz bronił Szymon lub koledzy z defensywy.

W 33. minucie nasz bramkarz rzuca piłkę w kierunku Pasierbka, przeciw któremu wybiega bramkarz Rekordu - Burzej. Los, szczęście, spryt (zwał jak zwał) tak chciał, że Kacper minął się z futsalówką i Dawid bez nacisku kogokolwiek swobodnie wyprowadza Kamionkę na prowadzenie, którego pomimo ciągłej presji Bielszczan nie oddajemy już do końca tego pojedynku‼️

Tak oto odnosimy pierwsze zwycięstwo w sezonie 2019/2020.

Mistrz poprzedniego sezonu pomimo, że posiadał w składzie aż 70% zawodników zgłoszonych do Ekstraklasy Futsalu, nie zdołał pokonać Mikołowian na naszym parkiecie. Cóż można o tym powiedzieć/napisać. W końcu to nie Ekstraklasa, tylko II liga futsalu - grupa śląsko-opolska, tutaj nie ma rzeczy niemożliwych.

Dziękujemy drużynie gości za kolejny, pełen emocji i pięknych bramek pojedynek. Był to kolejny pokaz futsalowych emocji. Szkoda bramkarza Rekordu, ale takie błędy ponoć zdarzają się RAZ na 100 lat. Głowa do góry, świat nie kończy się w Mikołowie.

DBN Kamionka Mikołów - BTS Rekord II Bielsko-Biała 5:4(2:2)

🥳 WYCZYN Michała: chciałoby się zobaczyć powtórkę tego, co zrobił. Takiej piętki długo nie zobaczycie drugi raz. "Jak do tego doszło? Nie wiem." "Szafa" chcąc uderzyć piłkę do pustej bramki tyłem, omal ponownie (bo już w zeszłym sezonie tego dokonał) nie złamał sobie nosa.
Ratownik Medyczny tego spotkania powiedział: "Gdyby chciał tak wywinąć nogami, nigdy by mu się to nie udało."
Prezes Słomka rzekł: "Czas zastanowić się nad powołaniem sekcji akrobatycznej w Kamionce."

*Na poniższym zdjęciu zadowolony kapiter w podróży do dom. Miejmy nadzieję, że Pani Kapitanowa wybaczy tak późną porę meczu w tygodniu i zadba, by Seba grał nam tak pięknie do końca świata! (i jeden sezon dłużej)
🏠17.11 niedziela 15:30